Zaczęło się od jednej mewy, która wyrwała komuś frytkę na molo we Władysławowie. Uznaliśmy, że taka bezczelność zasługuje na własną pocztówkę. I tak, w sezonie, w którym morze było wyjątkowo złośliwe, powstała Sielava Summer.
Rysujemy to, co pamiętamy z wakacji: parawanowe imperia, lody, które topnieją szybciej niż zdążysz je zjeść, i wiatr, który zawsze wieje akurat dzisiaj. Bez idealizowania, z przymrużeniem oka.
Każdy wzór powstaje ręcznie, a dopiero potem trafia na papier. Zależy nam, żeby kartka miała charakter jeszcze zanim ktokolwiek ją podpisze.
Drukujemy lokalnie, w małych nakładach: kartki na grubym offsecie 300 g, plakaty na 170 g. Wolimy mniej, a dobrze. Tak, żeby każdy egzemplarz dało się z czystym sumieniem powiesić nad biurkiem albo wysłać komuś, kto potrzebuje kawałka lata.
Nie udajemy Riwiery. Nasze morze bywa zimne, a plaża wietrzna. I właśnie za to je kochamy. Born by the Baltic Sea to nie hasło, tylko adres.
Jeśli trzymasz w ręku naszą kartkę, znaczy, że gdzieś między Helem a Dębkami zrobiło się o jeden uśmiech więcej. I o to w całej tej zabawie chodzi.




